Zorganizowany wypoczynek dla młodzieży
15 Lip 2013

Obóz wędrowny w Beskidzie Żywieckim

4 lipca 2013 szesnastoosobowa grupa młodzieży wraz z panią Kasią Wędzelewską i panią Marzeną Jurgowiak wsiadła nocą do pociągu jadącego do Żywca.

Następnego dnia po zakwaterowaniu się w PTSM udaliśmy się, aby zwiedzić Stary Browar, w którym produkuje się drugie pod względem popularności piwo w Polsce: Żywiec. Mimo, że popołudniu pogoda się zepsuła, my świetnie się bawiliśmy, grając w przeróżne gry, śmiejąc się i rozmawiając.

W sobotę rano wsiedliśmy do pociągu do Zwardonia, w którym weszliśmy na czerwony szlak prowadzący na Wielką Raczę (1236m n.p.m.). Nie ukrywamy, że ten dzień nie należał do najłatwiejszych. Oprócz tego, że był to nasz pierwszy dzień wędrówki po Beskidzie Żywieckim, każdy z nas niósł ze sobą plecak, w którym trzymał swoje rzeczy oraz jedzenie dla grupy. Ponadto po drodze pomyliliśmy szlak, wchodząc do Słowacji, co wydłużyło naszą wędrówkę o półtorej godziny. Jednak pomimo wielu przygód, które nas spotkały na szlaku szczęśliwie dotarliśmy do pierwszego schroniska, gdzie zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci.

Następny dzień okazał się łatwiejszy od poprzedniego i po siedmiu godzinach wędrówki ujrzeliśmy nasze schronisko na Wielkiej Rycerzowej (1226m n.p.m.). Podczas przerw i krótkich odpoczynków wspólnie posilaliśmy się chlebem i salami (nikomu nie chciało się smarować masłem chleba – a i tak smakowało wybornie), Pogoda nam dopisywała, więc większość czasu spędzaliśmy na świeżym powietrzu. Wieczorem udaliśmy się na niewielki pagórek, na którym znajdował się krzyż i podziękowaliśmy tam Panu Bogu za opiekę nad nami i prosiliśmy o dalsze łaski. Według nas najpiękniejsze schronisko, które mieliśmy okazję odwiedzić – w otoczeniu łąk, pełnych jagód i przepięknych widoków.

W poniedziałek część grupy została w schronisku z powodu różnych dolegliwości, a pozostali poszli na wycieczkę na Słowację, gdzie mogli podziwiać skansen we Wsi Kisuckiej. Po ich powrocie na wszystkich czekała ciepła czekolada z bitą śmietaną z okazji urodzin Uli. Ponieważ trasa nie była długa wypoczęliśmy na tyle, by wieczorem pomimo trwającej ciszy nocnej wyjść na dwór i szaleć. Do zabawy przyłączyła się nawet pani Kasia, zwykle pilnująca spokoju w nocy. Goście przebywający w schronisku mieli okazję (chcieli tego, czy nie) przed snem wysłuchać naszego koncertu i podziwiać belgijkę tańczoną w zupełnej ciemności. 

9 lipca weszliśmy na zielony szlak, a naszym celem była wieś: Ujsoły. Tego dnia trasa okazała się bardzo krótka i przyjemna. Już po czterech godzinach wędrowania po górach dotarliśmy do celu. Po pysznym obiedzie wszyscy odpoczywaliśmy nad rzeką, a wieczorem w pensjonacie rozmawialiśmy oraz śpiewaliśmy przy akompaniamencie gitary. Pani Kasia zaszalała i zamówiła dla wszystkich pizzę, z czego bardzo się ucieszyliśmy (tyle dobra w jednym dniu i to na obozie wędrownym?).

Niestety, tego dnia musieliśmy pożegnać panią Marzenę Jurgowiak, która z powodów kontuzji wracała do domu (skręcenie nogi)…

Kolejny dzień rozpoczęliśmy niezwykle miło. Ku zdumieniu wszystkich znowu pani Kasia zamówiła w pensjonacie śniadanie w postaci bufetu szweckiego. Radość w oczach obozowiczów na widok tak dużego wyboru jedzenia była nie do opisania. Rzuciliśmy się na świeży chleb, ale to o płatki śniadaniowe (niespotykany podczas innych śniadań rarytas) toczył się prawdziwy bój.
Zaraz po śniadaniu czekała nas kolejna niespodzianka. Z okazji urodzin Zuzy odwiedziliśmy lodziarnię. Pełni werwy i radości ruszyliśmy w stronę Hali Rysianka (1323m n.p.m.). Mimo, że trasa była dość łatwa upał utrudniał nam drogę. Tego dnia przywitaliśmy także naszego nowego opiekuna, który zajął miejsce pani Jurgowiak – panią Violettę Dybowską (ucieszyliśmy się, że zgodziła się do nas dołączyć). Resztki sił, jakie nam zostały wykorzystaliśmy podczas meczu siatkówki. Rywalizacja była tak zacięta, że po meczu trzeba było opatrzyć dwóch zawodników. Wieczór spędziliśmy już spokojniej, grając w scrabble i kości.

11 lipca w trasę ruszyliśmy dopiero o 11.00, gdyż cały ranek padało. Na samym szlaku deszcz nas nie złapał, lecz mimo to mieliśmy bardzo mokre buty. Zmęczeni zatrzymaliśmy się na obiad w schronisku na Hali Miziowej. Część naszej grupy z p. Kasią pełna zapału zdobyła tam także szczyt – Pilsko (1557m n.p.m.). Jednak większa część grupy uznała za korzystniejszy plan B, czyli odpoczynek w schronisku, gra w kości, delektowanie się szarlotką i korzystanie z niezbędnego do życia wi-fi. Po przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę. Po kilku godzinach drogi dotarliśmy do Korbielowa, gdzie mieliśmy nocleg.

Kolejny dzień był bardzo mączący z powodu ciągłego deszczu. Zamiast chodzić, ślizgaliśmy się na mokrej ziemi. Podczas zejścia z góry niektórzy zaliczyli nawet po trzy upadki. Wszyscy byliśmy przemoknięci do suchej nitki i ubłoceni. Krótko mówiąc stanowiliśmy obraz nędzy i rozpaczy. Gdy tylko ujrzeliśmy nasze schronisko w Markowych Szczawinach, pobiegliśmy w jego kierunku szczęśliwi jak dzieci! Do tego ogrzewanie, ciepła woda przez cały czas, żadnych kolejek pod prysznic – po prostu żyć nie umierać! Jednak najwięcej emocji dostarczyła nam wiadomość, że wszyscy obozowicze będą spali w jednym pokoju. Podczas gdy my byliśmy szczęśliwi, opiekunki zamartwiały się, czy w ogóle będą mogły dziś zasnąć. Na szczęście ich sen nie został niczym zakłócony. Po dzisiejszej trasie każdy był tak zmęczony, że jedyne, co przyszło mu na myśl to ciepły śpiwór i miękki materac. To była chyba jedyna noc, podczas której opiekunki nie musiały interweniować ani razu.

Kolejnego dnia 6-osobowa grupa wraz z panią Kasią na czele ruszyła, aby zdobyć najwyższy szczyt Beskidów – Babią Górę! (1725m n.p.m.) Musieliśmy pokonać wiele trudności, by wejść na samą górę, lecz najgorsze czekało nas na samym szczycie. Tam pogoda zepsuła się. Zaczął padać deszcz i wiał bardzo silny wiatr – był on tak mocny, że sam nas pchał do przodu i nie można mu było się przeciwstawić! Schodząc ze szczytu trzymaliśmy się parami, żeby nikogo nie zwiało ze szlaku. Pech spotkał panią Kasię, która idąc sama, została przewrócona przez wyjątkowo silny podmuch wiatru. Na szczęście dzięki wzajemnej pomocy i wsparciu udało nam się bezpiecznie zejść do schroniska. Przemarznięci i trochę przestraszeni uczestnicy wyprawy na Babią Górę niechętnie opuszczali bezpieczne i ciepłe schronisko, by wraz z całą grupą zejść do Zawoi – najdłuższej wsi w Polsce. Stamtąd busem pojechaliśmy do Suchej Beskidzkiej, gdzie odwiedziliśmy „Karczmę Rzym” i zjedliśmy pyszny obiad. Po nim z okazji imienin Gosi poszliśmy na wyśmienite gofry. To nie był koniec atrakcji! Wieczorem udaliśmy się na basen, gdzie mogliśmy odpocząć w saunie lub poszaleć zjeżdżając rurami. Jednak największą popularnością wśród wszystkich obozowiczów cieszyło się jacuzzi, które zbawiennie działało na wszelkie otarcia, zwichnięcia i inne kontuzje nabyte podczas górskich wędrówek. Cudownie było nareszcie porządnie się umyć i czuć się czystym i pachnącym jak stokrotka. Pełni wrażeń o 23.30 wsiedliśmy do pociągu, który zabrał nas do Bydgoszczy.

Następnego dnia rano zmęczeni, ale za to zadowoleni i szczęśliwi dotarliśmy do domu. Jeszcze na peronie głośno odśpiewaliśmy „100lat!” pani Kasi z okazji jej urodzin i rozeszliśmy się ze smutną myślą o końcu naszego obozu wędrownego.

Aleksandra Dybowska
Urszula Żurańska

Ps. Przeszliśmy około 120 km z plecakami ważącymi średnio13-14 kg.
Każdy obóz zależy od uczestników. Jak co roku i tym razem wszyscy byli rewelacyjni i na długo pozostaną w mej pamięci.
Katarzyna Wędzelewska

Uczestnicy:
Anna Bielawska, Aleksandra Dybowska, Katarzyna Korpys, Agata Lis, Karolina Murawska, Marta Urbanowicz, Zuzanna Wosińska, Małgorzata Wysocka, Urszula Żurańska, Grzegorz Dybowski, Wojciech Kiedrowski, Jan Kulka, Jan Obderko, Grzegorz Puciato, Rafał Stanek, Błażej Żurański.

Opiekunowie:
Violetta Dybowska, Elżbieta Jurgowiak, Katarzyna Wędzelewska

Poniżej przedstawiam program obozu, by można jeszcze powspominać to co już minęło, a może w przyszłości przejść wszystkie trasy jeszcze raz. 

Program:

  1. 04.07.2013
    – wyjazd
    – spotkanie: dworzec PKP Bydgoszcz Główna
  2. 05.07.13 – przyjazd do Żywca
    – zakwaterowanie w PTSM w Żywcu
    – zwiedzanie Starego Browaru
  3. 06.07.13
    – Przejazd z Żywca do Zwardonia PKP
    – Wyjście na czerwony szlak do Wielkiej Raczy (1236m n.p.m.)
    – nocleg w schronisku PTTK
  4. 07.07.13
    – Przejście czerwonym i niebieskim szlakiem z Wielkiej Raczy do Rycerzowej Wielkiej (1226m n.p.m.)
    – nocleg w schronisku PTTK
  5. 08.07.13
    – Wycieczka z przewodnikiem górskim do Słowacji: „kolejką po skansenie Wsi Kisuckiej”
  6. 09.07.13
    – Zejście zielonym szlakiem do miejscowości Ujsoły
    – nocleg w pensjonacie górskim.
    – Kąpiel w potoku Bystra, lody, pizza
  7. 10.07.13
    – Przejście szlakami (czarny, żółty) do Hali Rysianka (1323m n.p.m.)
    – nocleg w schronisku PTTK
  8. 11.07.13
    – Przejście czerwonym szlakiem do Hali Miziowej, czarnym i żółtym na Pilsko (1557m n.p.m.) oraz zejście zielonym szlakiem do miejscowości Korbielów
    – nocleg w pensjonacie górskim
  9. 12.07.13
    – Przejście czerwonym i żółtym szlakiem do Markowych Szczawin
    – nocleg w schronisku PTTK
  10. 13.07.13
    – Wejście żółtym szlakiem (Percią Akademicką) na Babią Górę (1725m n.p.m.),
    – zejście czerwonym szlakiem do schroniska oraz zielonym do Zawoi i przejazd PKS do Suchej Beskidzkiej
    – posiłek w słynnej karczmie „Rzym” oraz relaks na basenie.
  11. 14.07.13
    – Wyjazd z Suchej Beskidzkiej do Bydgoszczy

Galeria zdjęć

Skomentuj

Brak komentarzy do “Obóz wędrowny w Beskidzie Żywieckim”

Pozostaw komentarz

  • RSS
  • Facebook
  • Picasa
  • YouTube
Przeczytaj poprzedni wpis:
LipDub 2013 – gotowy!!!

Dużo pracy wszystkich uczniów i nauczycieli, także pracowników szkoły i wreszcie jest! Gotowy LipDub 2013!

Zamknij