28 maja br. gościliśmy w naszej klasie mojego dziadka – Alojzego Markwitana. Dziadziuś jest chemikiem i, jak na prawdziwego naukowca przystało, miał biały fartuch oraz elegancką muchę.Po krótkim przywitaniu naszego gościa rozpoczęliśmy trzygodzinne eksperymenty, dzięki którym nauczyliśmy się między innymi otrzymywać tlen i odmierzać objętość cieczy. Z ogromną ciekawością sprawdzaliśmy także zawartość cukru w jabłku, gruszce, cebuli i ziemniaku.
Nasze eksperymenty nieoczekiwanie przerodziły się w „chemiczne czary”. Mój dziadek, niczym czarnoksiężnik, wyczarował piankę dla słonia, wybuch wulkanu, chemiczny ogród. To dla nas zaryczały misie haribo, a z butelki wydobył się tajemniczy dżin. Wszystkie doświadczenia cieszyły się niesłabnącym zainteresowaniem moich koleżanek i kolegów z klasy, którzy gromkimi oklaskami podziękowali mojemu dziadkowi za wizytę.Ta nietuzinkowa lekcja pokazała nam magiczny świat chemii i na długo zapadnie w naszej pamięci.
Opracował: Igor Markwitan uczeń klasy Ib

Galeria>>